Chyba znowu tu na dłużej zostanę. Witajcie ponownie, jeżeli jeszcze mnie pamiętacie ;)

piątek, 4 marca 2011

[#40] "Dziewczyny z Hex Hall" - Rachel Hawkins

Tytuł :    Dziewczyny z Hex Hall
Autor :   Rachel Hawkins
Wydawnictwo :  Otwarte
Liczba stron :   304
Moja ocena :   4/5 bardzo dobra


Grzeczne dziewczynki idą do szkoły, niegrzeczne – do Hex Hall.

Czy jesteś grzeczną dziewczynką?
Sophie Mercer zdecydowanie nie jest. Zbyt często wpada w tarapaty. Wreszcie „dla własnego dobra” trafia do Hex Hall, czyli szkoły z internatem dla czarownic, wilkołaków i elfów. W końcu Sophie to córka czarnoksiężnika.
I wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Życie „nowej” nie jest usłane różami. Zwłaszcza gdy najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zaleźć za skórę jak mało kto.
Jednak najgorsze wciąż przed Sophie.

Ktoś zaczyna atakować uczniów, a podejrzenie pada na jej jedyną przyjaciółkę.

Książka ta trochę jak dla mnie przypomina opowieść o Harrym Potterze.... Szkoła dla "dziwadeł" u Harrego byli czarodzieje u Sophie są zmiennokształtni, wilkołaki, elfy, czarownice i wampiry. Całą historię czyta się dość dobrze, no ale ciągle te porównania i porównania...  Sophie dostaje się do szkoły dla takich jak ona , ponieważ zdradziła się, że jest czarownicą... Do tego oczywiście musi pokonać zły charakter. Do tego na jej drodze staje przystojniaczek w towarzystwie "wrednej żmii" - swojej dziewczyny... Niestety muszę zarzucić autorce brak oryginalności, ponieważ niczym mnie nie zachwyciła. Mam jednak nadzieje, że po dość dobrej końcówce książki tom 2 jednak będzie bardziej interesujący i zaskakujący. Przydałoby się żeby jednak odeszła od koncepcji sklonowania Harrego ...

Sophie trochę też jak dla mnie podobna jest do Belli ze Zmierzchu (nie lubię tej książki)... Zachowuję się momentami jak idiotka i wszystko co próbuję zrobić kończy się fiaskiem... p.Hawkins zrobiła z nią taką ofiarę losu, mało interesującą i z czasem irytującą... Na szczęście wraz z rozwojem akcji dziewczyna się zmienia i staje się dość dobra w tym co robi i zaczyna trochę inaczej podchodzić do świata....

Czytało się tą książkę dość dobrze, miła lekka pozycja ;] Początek dość słaby i nawet nie warto o nim wspominać. Z czasem p. Hawkins zaczęła mnie wciągać w ten świat, ale szło jej to bardzo powoli. Takie trochę romansidło na początku... Natomiast potem wprowadziła nowe wątki i naglę okazało się że coś jeszcze z tego może być. Zaskakująca zmiana akcji po kilku (nastu) stronicowej "sielance" okazuję się że jednak w Hex Hall może się dziać coś ciekawego i nie wszyscy są tym za których się podają...
Mam nadzieje że w drugim tomie będzie więcej sytuacji z innymi "dziwadłami", akurat w Dziewczynach z Hex Hall było mało o wilkołakach, elfach itp., ale to mogłoby jeszcze bardziej poprawić jakość książki...

Jednak mam jeden zarzut do wydawnictwa... Bardzo wiele błędów w treści... Poprzestawiane litery lub ich brak... Może dlatego zwróciłam na to uwagę, ponieważ treść nie była powalająca...

Mimo wszystko nie żałuję pieniędzy, ani czasu jaki jej poświęciłam, bo była to dobra pozycja na odstresowanie i odpoczynek po remontowaniu pokoju ;] Także zapraszam do zapoznania się z nią i podzielenie się swoim zdanie na jej temat ;]

poniedziałek, 28 lutego 2011

[#39] "Książę Mgły" Carlos Ruiz Zafon

Tytuł :    Książę Mgły 
Autor :   Carlos Ruiz Zafon
Wydawnictwo :  MUZA SA
Liczba stron :   197
Moja ocena :   5/5 rewelacja !


Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Zamieszkuje w domu niegdyś należącym do rodziny Fleishmanów, których dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy; nocą w ogrodzie Max widzi posągi artystów cyrkowych. Dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, od którego dowiadują się różnych ciekawostek o miasteczku i o zatopionym pod koniec pierwszej wojny statku. Poznają także dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya. To on opowie im o złym czarowniku, Księciu Mgły, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian żąda bardzo wiele. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą. (Opis z okładki).


To pierwsza książka autora z którą się spotykam i mimo iż nie mam porównania z innymi jego książkami to ta mnie zachwyciła ;] Książka ta wciągnęła mnie w magiczny świat, który na początku zaczyna się dosyć normalnie : przeprowadzka pewnej rodzin, nowe przyjaźnie, miłości... No, ale potem niespodziewanie jesteśmy wyrwani z tej sielanki i nagle okazuje się że to miasteczko nie jest wcale takie miłe i spokojne... Przerażające posągi, ludzie pojawiający się nie wiadomo skąd, śmierć która okazała się kłamstwem itd... W każdym bądź razie, Pan Zafon wprowadza grozę do książki w najmniej oczekiwanym momencie. Podoba mi się to jak potrafi stopniowo zaspokajać moją ciekawość ;]


Czarne charaktery książki hm... bardzo interesująco stworzona ekipa, budząca strach od początku jak ją :poznajemy". Do tej pory boję się otwierać szafy i zostawać sama w "dziwnych" pomieszczeniach... Główny bohater Max w tej książce odgrywa jak dla mnie dość dziwną rolę... To prawda odkrywa wiele sekretów, ale akcja raczej rozgrywa się wokół kogoś innego i to ta osoba bardziej wpada tarapaty niż Max... Mimo wszystko książka i świat stworzony w "Księciu Mgły" spowodowała, że książkę "pożarłam", a wręcz "połknęłam" w jeden dzień i zapomniałam przy niej o jedzeniu, piciu i innych ludzkich potrzebach ;] Po prostu mimo tego delikatnego i łatwego języka książka zachwycała magią z niej płynącą , była wspaniała ;] Chciało się po niej więcej i więcej, ale niestety już nic nie było :(

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam na te nadal jeszcze zimowe wieczory, ale raczej nie na drogę do szkoły/pracy, bo na prawdę nie można się od niej oderwać ;]

PS. Biblioteczką podzielę się jak tylko naładuję baterię od aparatu ;] 
PustaMiska - akcja charytatywna

Obserwatorzy