Chyba znowu tu na dłużej zostanę. Witajcie ponownie, jeżeli jeszcze mnie pamiętacie ;)

sobota, 7 lipca 2012

[#123] " Zaczęło się w Portofino, Willa w Prowansji" - Catherine Spencer, Christina Hollis



Tytuł :  Zaczęło się w Portofino, Willa w Prowansji  
Autor :   Catherine Spencer, Christina Hollis 
Wydawnictwo :   Harlequin
Liczba stron :   320
Rok wydania :    2011
Gatunek :    romans
Moja ocena :   taka sobie

Zaczęło się w Portofino oraz Willa w Prowansji to dwie opowieści, które wchodzą w skład serii Światowe Życie duo. Wraz z tymi opowieściami przenosimy się w świat bogatych ludzi, którzy pewnego popełniają błąd, który prowadzi do zmiany ich dotychczasowego życia. Bogaci mężczyźni, którzy traktują kobiety jak zabawki, nagle stają pod ścianą. Kobiety, które miały być ich jednorazową przygodą są w ciąży.  Obaj Panowie są Włochami, a w ich państwie najważniejsza jest rodzina. Nie ważne jest czy są one bogate czy biedne ich obowiązkiem jest poślubienie ich. W świecie wpływowych ludzi nie mogą pozwolić sobie na dodatkowy rozgłos i muszą ukrywać prawdę przed dziennikarskimi hienami... Jednak czy miłość pojawi się w tym związku zawartym z obowiązku ?

Zaczęło się w Portofino  - w tej opowieści główny bohater Constanzo musi przezwyciężyć trudny okres jakim jest pobyt jego żony i matki jego dziecka w szpitalu. Samochód, w którym przebywała spada z klifu. Kierowca ginie na miejscu, a kobieta zapada w śpiączkę. Po przebudzeniu nic nie pamięta i nie wie, że ma męża i syna. Pamięta tylko momenty ze swojego dzieciństwa w domu rodziców...

Willa w Prowansji - młoda pracownica  rezydencji pewnego dnia przyjmuje młodego gościa - Alessandra Castiglione, który wyzwala w niej ogromne emocje. Każdego dnia spełnia jego prośby i zajmuje się wszystkimi sprawami, aby mężczyzna mógł odpocząć. Jednak on pragnie ja rysować i spędzać z nią czas. Te miłe chwilę przeradzają się w jednodniową przygodę, po której mężczyzna wyjeżdża. Jedyną pomocą jaką udziela kobiecie jest mieszkanie w Londynie i mała galeria sztuki. Wszystko jednak zmienia się kiedy okazuje się, że jest ona w ciąży....

Obie historię należą do typowych romansów. Piękna biedna dziewczyna zakochuje się w młodym bogaczu. Przeżywa z nim swój pierwszy raz , a po facecie słuch ginie do czasu, aż spotyka ją na ulicy i widzi, że jest w ciąży. Jak dla mnie obie te kobiety miały pecha, że trafiły na takich facetów. Postaci dość schematyczne, bez żadnych cech, które by wyróżniały je z tłumu innych bohaterów romansów.

Autorki tworzą po prostu łatwe historie, które nie będą wyzwaniem dla nikogo. Opowieści te czyta się szybko i łatwo, a wręcz można powiedzieć, że się przy nich wcale nie myśli. Opowieści te pełne są chaosu. Czasami nie do końca była pewna co autorka chciała powiedzieć i co nam przedstawić. Dość głupkowate postaci kobiet, które łatwo dawały sobą manipulować to już w ogóle nie moja bajka. Szukam z reguły w książkach silnych kobiecych postaci, a unikam żyjących marzeniami dziewczynek. Mimo iż obie te kobiety musiały odnaleźć się w nowych i trudnych sytuacjach to nie było mi ich szkoda. Nagle trafiają do trudnego, ale pełnego udogodnień życia. Może i czasami czują się jak w klatce, ale to jest cena życia w luksusie. 

Mężczyźni, którym zawładnęła żądza pieniędzy. Mężczyźni, którzy nie zasługują nawet na spojrzenie pięknej i uczciwej kobiety. Jednak jest w nich coś co każe im się zmienić, coś co powoduje, ze później już nie denerwuje ich każdy krok. Mężczyźni z tych powieści wydają mi się bardziej wyraziści i nadają tym opowieściom innego charakteru. Jedna rzecz mi się we Włochach podoba - właśnie to wspomniane wcześniej poczucie obowiązku względem rodziny. Pozostałe ich cechy są okropne. Oby jak najmniej kobiet spotkało w swoim życiu takich pseudo macho.

Najciekawszy wątek w całych tych dwóch opowieściach ? To moment kiedy bohaterowie Zaczęło się w Portofino musieli poradzić sobie po tym jak żona Costanzo straciła pamięć. Wszystko co wtedy się działo musiało być ciężkie dla bohaterki w szczególności, że musiała odnaleźć się w sytuacji jaką zostawiła zanim trafiła do szpitala. Jej relacja z teściową też była dziwna. Natomiast zakończenie tej powieści szczęśliwe, ale nie zbyt odkrywcze... Pierwsza opowieść stanowczo lepsza od drugiej, dlatego ocena trochę wyższa...

Polecam książkę miłośnikom romansów. Ja natomiast z każdym podejściem przekonuje się, że to chyba nie dla mnie. Jednak bardziej bliski jest mi paranormal romance :P

****************************************
Za książkę bardzo, bardzo dziękuję Wydawnictwu Harlequin ;]

2 komentarze:

  1. nie przepadam za typowymi romansami, więc pass :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej dziękuję takim romansom, które nieodmiennie kojarzą mi się z seriami wydawanymi np. przez "Fakt" :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku zostaw po sobie nawet najmniejszy ślad. Wystarczy napisać małe "przeczytam" bądź "to nie dla mnie", ale pamiętaj podpisuj się pod każdym komentarzem żebym mogła Cię odwiedzić ;]

Obserwatorzy